Witam serdecznie😊
Już za nami druga niedziela adwentu. Jesteśmy coraz bliżej świąt.U nas czas rekolekcji i powiem Wam że wczoraj będąc na mszy kiedy ojciec rekolekcjonista mówił kazanie to sama o tym pomyślałam- choinek, bombek, świecidełek zatrzęsienie. Kolejki w marketach są już dość spore a co będzie za tydzień??? Wszyscy chcą pięknie udekorować domy, choinki, mieć zastawione suto stoły a przecież to nie chodzi tylko o to. Ważne co jest w nas. Abyśmy spędzili święta w gronie najbliższych w miłości i zrozumieniu drugiej osoby. Abyśmy znaleźli czas na rozmowę.
Dobrze że nie muszę biegać za robieniem wielkich zakupów prezentowych bo bym wyszła chyba z siebie. Moi chłopcy już są w takim wieku że wolą kasę na własne przyjemności. Wiktorka to pół biedy bo ona od jakiegoś czasu pokochała Binga króliczka więc maskotka przytulanka już zamówiona. Żałuję że nie umie robić na drutach bo sama bym jej zrobiła-cóż będzie kupna.
Tegoroczne święta będa u nas kameralne w domu z dziećmi więc i szaleństwa gotowania na szczęście nie ma:-)
Ale dziś chciałabym Wam zaprezentować moje małe tworki.
Powstały dzięki
Justynce -co prawda dla mnie Justysia to aniołkowo- laleczkowa babeczka ale i inne cuda potrafi zdziałać.
Poczytałam, pooglądałam dokładnie zdjęcia i stwierdziłam a może zaryzykuję, najwyżej zepsuję skarpety.
I tak w sobotę będąc na zakupach wpadłam do pepco po skarpety i tu szok -brak grubszych zimowych skarpet. Nie miałam czasu na bieganie po innych sklepach więc wzięłam jakie były w szarościach -jednak lepsze byłyby grubsze bo na czapeczce nie byłoby prześwitu brody.
Korzystając że weekend i chłopcy zajęli się Natusią wzięłam się do roboty.
I proszę tak prezentował się po kilku minutach skrzat-nawet widać na zdjęciu jak podglądam z bloga Justynki skrzata
W pepco kupiłam także takiego włochacza na poduszkę-może być wykorzystany na brodę.
Ale tak patrzyłam sobie na tego skrzata i stwierdziłam w niedz że coś mu dorzucę aby był bardziej świąteczny, więc jest anyż i nie wiem czy przystoi Panu Skrzatowi ale dostał kokardkę i dzwoneczek-szkoda że nie dzwoni ale nie mam innego.
No i proszę nie taki diabeł straszny jak go malują-prawda? Kilkanaście minut i mamy dekorację.
I to miał być koniec ale ale nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała zrobić mikołaja-i tu proszę, załamałam się. Znaleźć u nas czerwoną skarpetę to dopiero wyczyn. Ale udało się. Jest jedna para, cienka ale jest. Za radą naszej Justysi wsadziłam dwie w brzusio mikołaja.
Niestety zapomniałam wejść do pasmanterii i kupić jakąś białą włóczkę
lub coś innego na brodę. Miałam kiedyś bolerko Wiki i byłoby idealne
ale chyba wydałam więc wzięłam takie coś (nawet nie wiem od czego to) i
zrobiłam śmieszną brodę
I oba łobuzy razem:
Trochę żałuję że mikołajowi przykleiłam ślepka bo jakoś głupio w nich wygląda.
Kolejny już ich nie będzie miał 😁😁😁
Oczywiście akcent świąteczny tez jest anyż i laska cynamonu. Myślę nad Panią Mikołajową i Skrzatową ale kurczaczki mam problem z czego zrobić im warkocze-może coś wymyślę
A dziś będąc na działce zaskoczenie-zobaczcie grudzień a mi jakaś roślinka kwitnie-wiecie co to może byc?
To by było na dziś tyle:-)
Dziękuję Wam za wspaniałe komentarze pod zawieszkami, cieszę się że Wam się podobają. Miałam nadzieję wyszyć wszystkie do świąt ale chyba nie zdążę.
Pozdrawiam serdecznie😀💋💋💋