Witam serdecznie:-)
Czas na podsumowanie styczniowego wyszywania. Jak pisałam na początku roku zapisałam się do wspólnego wyszywania u Ani
u mnie akurat nie jest to żaden nowy haft a stare bardzo stare ufoki które straszą.
Na początku wzięłam się od razu za pracę-poszukałam mulinę od tych hafcików, poukładałam sobie w pudełkach i postanowiłam że zacznę od słoneczników
tak wyglądały przed rozpoczęciem zabawy:
tak dziś
-zdjęcie kiepskie ale szaro, buro było w dzień i nie zrobiłam a teraz na szybko przy sztucznym świetle. Urosło troszkę słoneczników i kawałek liścia. Byłoby może więcej tych krzyżyków ale szlag mnie trafił w pewnym momencie gdy po raz 3 musiałam masę xxx spruć.
Tak to jest jak robótkę się odkłada, wyszywałam tło 2 nitkami a reszta jest 3, nie wiem jak to zrobiłam ale kiedy zasiadłam byłam pewna że tło to kolor ecri więc bach wzięłam nitkę i szyję, szyję a że przy sztucznym no to żadnej różnicy wielkiej nie było. Następnego dnia coś mi mówi że jest nie tak jak powinno być-sprawdzam a to nie ten kolor. Trudno naprawiamy szkodę. Biorę prawidłowy kolor i nadziewam 3 nitki, szyję, szyję już więcej mam niż sprułam krzyżyków i kurczaki co znów jakieś grubsze te krzyżyki i olśnienie....sprawdzam kawałek wystającej nitki z drugiej strony a tam tylko dwie nitki, no mówię Wam myślałam że mnie coś strzeli. Znów prucie. Odłożyłam na dwa dni i usiadłam od nowa ale później inne okoliczności zmusiły do odłożenia pracy na zaś.
A w Papieżu zaledwie kilka krzyżyków postawiłam w górnej części
przed:
teraz
Szału nie ma ale dobre i te pare krzyżyków:-)




Słoneczniki piękne, już widać prawie całość. Papież jeszcze w zarysie, ale i tak podziwiam za te precyzyjne krzyżyki i cierpliwość do nich :-)
OdpowiedzUsuńHaftu przybywa -to najważniejsze, choć w pełni rozumiem irytację, gdy trzeba pruć i to jeszcze dwukrotnie... Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńPiękne są te słoneczniki. Dużo już wyszyłaś. A obrazek z Papieżem również zachwyca, powodzenia w dalszym wyszywaniu. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń