O mnie

Moje zdjęcie

Jestem mamą trójki wspaniałych dzieci które kocham do szaleństwa,choć przyprawiają mnie o siwy włos na skroni  i żoną w szczęśliwym związku. Moja pasja trwa od 2013r. Z początku był tylko haft krzyżykowy a z czasem poznałam decoupage i guilling-i tak mnie ten robótkowy świat pochłonął.

kontakt

Spodobało Ci się coś z moich prac? skontaktuj się ze mną: wardzyska82@gmail.com

Łączna liczba wyświetleń

sobota, 12 sierpnia 2017

149, Zabawa u Gosi

Witajcie:-)

Za oknem nieśmiało słonko wychodzi ale niech siedzi za chmurami dzisiaj bo po wczorajszym dniu okropnym upale i bólem głowy do 3 w nocy wolę chłodniejszy dzień.
W czwartek znów nasza okolica dostała popalić. Nasz blok-a dokładniej nasza klatka (szczytowa) nieco ucierpiała bo w nawałnicy jaka przeszła nad ranem woda nam do mieszkań pod parapetami się wlewała. Gdyby nie przeprowadzka chyba bym darła włosy z głowy bo trzy pokoje do malowania się nadają a w salonie panele się rozeszły od wody. Ech co za rok.....

No ale ja tu po co innego wpadłam na chwilkę....

Pomiędzy pakowaniem jednego pudła a drugim, zanim cały swój warsztat schowam postanowiłam zrobić karteczkę  na zabawę u Gosi pt "Kolorowy zawrót głowy"


Ja chyba zwariowałam nie dość że upał niemiłosierny to jeszcze kolejnej zabawy mi się zachciało a ledwo wyrabiam się z karteczkami u Ulci i Ani.
No ale jak zaczęłam to się nie poddaję. W gruncie rzeczy jest to mój debiut-bo większość moich karteczek jest z haftem bez kilku warstw i bez takiej ilości kwiatków.
Kwiatki są w większości papierowe zakupione parę tyg temu  i leżały spokojnie aż nadszedł na nie czas aby wykorzystać.


A co mi wyszło zobaczcie i oceńcie same:


druga karteczka to składaczek po raz pierwszy wykonany w takiej formie i troche mniej warstwowa . Kurs na taką karteczkę znajdziecie u Ewuni
Karteczka ponieważ ma słoneczko powędruje także do zabawy u Ani Iwańskiej kiedy dorobię pozostałe.



Na dziś to by było tyle:-)

Życzę Wam udanego długiego weekendu:-)
Pozdrawiam:-)

sobota, 5 sierpnia 2017

148. Fizzy Moon nr4 w metryczce

Witajcie w ten kolejny upalny dzień.

Na wstępie dziękuję wam za wspaniałe komentarze pod karteczkami. No niestety jestem wybredna co do swoich prac i karteczki lipcowe średnio mi się podobają.

Ale dziś mam hafcik  z którego jestem zadowolona:-D:-D

W tym roku moi rodzice po raz kolejny zostali dziadkami. 17 lipca urodził się nam Wojtuś mój bratanek. Ech wreszcie mój brat założy rodzinę hihi.

Wiadomo że w odwiedziny jadąc trzeba coś ze sobą zabrać, wiec oprócz standardowych upominków postanowiłam wyszyć metryczkę na pamiątkę.
Akurat wyszywałam kolejnego misia w zabawie u Ani i postanowiłam jego dać do metryczki.
Ale nie byłabym sobą gdybym nie strzeliła gafy. ......oj jaka ja wściekła byłam że pół godz na pruciu spędziłam.
A co to za gafa? Ano źle dobrałam wielkość czcionki-chciałam aby dobrze była widoczna i masz ''babo placek'' toć to źle wygląda. Tu foto już wyprutej wagi.


 a tak po poprawce wygląda hafcik przed praniem:


A po oprawieniu mamy taki  obrazek:




Pamiątka jest prezentem więc zgłaszam ja do zabawy całorocznej u Reni oraz do zabawy w Art-Piaskownicy pt  ''  PRZYDA SIĘ - do pokoju dziecka''




A w ogrodzie ostatnio troszkę kolorowo się zrobiło. Co prawda liche te roślinki po gradobiciu ale i tak cieszą oko:

 funkie, pięciornik obsypany kwiatem , hortensjka i jeśli się nie mylę mikołajek alpejski-ale nie mam 100%pewności

hortensja bukietowa sadzona wiosną(-to co ocalało)-pięknie się przebarwia, mieczyki zaczynają kwitnąć


Róża także w tym roku kupiona, nieśmiało zakwitła, liatra kłosowa kończy kwitnienie


malwy zawsze oko cieszą-choć nie wiem co się stało miałam różne kolory a został mi ten i różowa (brak foto)

i budleja-zaledwie jedna gałązka w tym kolorze ale jakie piękne motylki do niej zlatują. Nie znałam tej roślinki wcześniej ale jesienią zawitają kolejne bo motyle wspaniale nad działką latają dzięki niej.


zakupiłam parę iglaczków rozłożystych:


i na zakończenie bukiet mieczyków do domu Kubuś mi przywiózł:



 Tasiemiec mi wyszedł niesamowity ale korzystam z okazji że mam wolną chwilkę aby wrzucić posta. Niestety mniej mnie na blogu bo nie wyrabiam się czasowo z niczym.
Ogórki wołają aby je wekować, upał daje popalić nie tylko mi ale i Wikusi i od paru dni nocami walczymy z gorączką, dziś widzę że pojawiają się krostki więc mam nadzieję że to typowa trzydniówka bo lekarka nic nie widzi niepokojącego.
A do tego stoi stos pudeł do pakowania-oj zmieniam wreszcie swoje trepowskie osiedle na domek na wsi. Co prawda nie na swój własny ale chwilowo odstąpiony przez znajomego i co mnie najbardziej cieszy będę miała 10 min spacerkiem na działkę.

Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekendu i tygodnia:-)

Oby ciut chłodniejszego:-)