kontakt

Spodobało Ci się coś z moich prac? skontaktuj się ze mną: wardzyska82@gmail.com

Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 3 maja 2020

319. Kwiecień z Lidzią

Hejka☺

Dziękuję na wstępie za miłe komentarze pod hafcikami maleństwami😊
Jak wyszywanie mi kiepsko wyszło w kwietniu tak i czytanie jest tragiczne, i chyba gdyby nie wieczorne długie karmienie i usypianie Natusi to pewnie nawet bym jednej kartki nie przeczytała.

Lidzia nam wymyśliła takie oto literki.

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhjIQ0trpvK_cl1GQLUP7DnXV3-YUreE_kzFrj3OqY98nS7CogEFZ613YaM3rEQVhHEAHxmThwan2PiAxq9Gw1w1VccYb_rNJlWB02nmc-wbPPpJJmdW6YUkFbVWqF_w6POBnlu90ybYhw/s170/literki.JPG
Ciężko było z książkami, bo wiadomo biblioteki zamknięte a moja biblioteczka jest bardzoooo uboga.  Znajoma ma sklepik z różnościami i czasem tam zaglądam i upolowałam książkę 

Nicholas Sparks "Anioł stróż"
str: 464, literatura obyczajowa, romans
P---
A-tytuł książki
W-włosy, widok
Julie zostaje wdową w wieku dwudziestu pięciu lat. Wraz z listem pożegnalnym od męża, w którym ten obiecuje, że będzie jej aniołem stróżem, otrzymuje nieoczekiwany prezent - niemieckiego doga. Mijają cztery samotne lata. Julie stopniowo dojrzewa do nowej miłości. O względy dziewczyny zabiega przystojny i pewny siebie Richard, w którym Julie dostrzega pokrewną duszę - mimo że ukochany pies go nie akceptuje. Wielką przyjaźnią darzy natomiast Mike'a - najlepszego przyjaciela zmarłego męża. Gdy w zachowaniu jednego z mężczyzn Julie odkrywa coś niepokojącego i daje mu kosza, jej życie zamienia się w koszmar...

Druga wyszperałam w swoim zbiorze

Penelope Ward "Mieszkając z wrogiem"
str: 320  lieratura obyczajowa, romans
P-autorka
A---
W-

Dwudziestoczteroletnia Amelia musi zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem: zdradą. Pewnej namiętnej nocy odkryła, że nie jest dla ukochanego Adama jedyną kobietą. Mężczyzna przez wiele tygodni prowadził podwójną grę. Jakby tego było mało, zmarła ukochana babcia dziewczyny, która jednak pozostawiła jej spadek — rodzinną biżuterię i połowę domu. Druga połowa przypadła Justinowi, jej przyjacielowi z dzieciństwa i bratniej duszy. Kiedyś chłopak nie tylko bronił Amelii i się nią opiekował, ale także układał dla niej piosenki, śpiewał i grał na gitarze. Dla dziewczyny Justin był jak najbliższy przyjaciel, dla jej babci — jak wnuk. Problem w tym, że wiele lat temu oboje rozstali się w wielkim gniewie.
Spotkanie po latach okazało się koszmarem. Złośliwości, wzgarda, drwiny na każdym kroku. Dziewczyna Justina, Jade, na próżno starała się załagodzić sytuację i doprowadzić do normalnych stosunków. Natomiast dla Amelii rzeczywistość stawała się coraz trudniejsza. Powracały wspomnienia o chwilach, w których ona i Justin rozumieli się bez słów i byli sobie naprawdę bliscy. Niespodziewanie doszły do głosu tłumione wcześniej uczucia. I choć Justin nieraz wydawał się jej drogi jak nikt inny, po kilku minutach okazywał wobec niej zimną wrogość. Mieszkanie z kimś takim pod jednym dachem nie mogło być łatwe. Amelia zaczęła zdawać sobie sprawę, że ten kuriozalny konflikt rozwija się w dość nieoczekiwany sposób...
Historia zawarta w tej książce zaczyna się dość banalnie. Z każdą kolejną kartą przekonasz się jednak, że bardzo trudno się od niej oderwać, gdyż opowiada o uczuciach, wspomnieniach, błędach z przeszłości i wstydliwych rodzinnych sekretach. Mówi także o przebaczeniu i namiętnościach tlących się w sercu przez długie lata. Justin i Amelia wydają się sobie przeznaczeni — od zawsze i na zawsze. Coś jednak sprawia, że pozostają rozdzieleni. Będziesz śledzić ich rozstania i powroty ze ściśniętym gardłem!
Jak cienka linia dzieli nienawiść od namiętności?

I to tyle z kwietniowego czytania. Zobaczymy co przyniesie nam maj.

czytam z Lidzią

🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹 

A swoja droga siedzenie dzieciaków w domu czasem mnie dobija. Kłócą sie już o "pierdoły" ale są też plusy takie jak pomoc przy najmłodszej lub wpychanie się w gary mamie. I takie wpychanie ostatnio nam się spodobało. A to zrobili naleśniki, a to jajecznice czy paste jajeczna ze świeżo urośniętym szczypiorkiem. Ale na długi weekend majowy Dawid wymyślił że zrobi sam ciasto. No ok. Przejrzał sporo przepisów i powstało ciacho " Maxi King" Oj prawdziwa bomba kaloryczna



I mój mega kawałek na poprawę nastroju z nowym kubeczkiem od męża-idealnie wpasował się haha


Majowy weekend dobiegł końca, trochę popadało, dziś grilowaliśmy sobie pomimo delikatnego deszczyku. Odstresowałam się nieco od codziennego trybu życia a dzieciarnia mam nadzieję że naładowała akumulatory na trudny tydzień wypełniony sprawdzianami. 

Pozdrawiam serdecznie:-)
Rano popadało porzą

12 komentarzy:

  1. Nie ważne ile przeczytałaś, tylko czy z przyjemnością.
    Mały kucharz lub cukiernik Ci rośnie :)
    Dobrego i spokojnego nowego tygodnia maja Ci życzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj takie ciacho z rana do kawki...mmmm :) a ja mam jeszcze wczorajszą karpatke :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aguś karpatke chętnie bym zjadła. Mi niestety nie wychodzi, zawsze płaska wyjdzie. Za to mężowi góry pagóry wyjda. Musze go namówić żeby upiekł, bo ostatnio z 10 lat temu ja piekł☺

      Usuń
  3. A u mnie leśny mech ze szpinakiem, pierwszy raz robiłam ;-)
    Piękne ciacho, masz zdolnego syna, jeżeli za pierwszym razem tak idealne ciasto zrobił :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuniu na leśny mech też mam chętke ale jakoś zebrać się nie moge. A Dawid popelnił mały bład bo mógłby dać pare ciastek na masę dolną mniej a do masy mlecznej troche więcej mleka w proszku by sie przydało aby lepiej sie kroiło. Ale robił jak w przepisie wiec teraz już mówi że robi za tydz kolejne i je poprawi haha. Najważniejsze że wykonał sam. Jedynie pytał jak cos bie wiedział a ja miałam zakaz wchodzenia do kuchni☺

      Usuń
  4. Aga gratuluję wyniku, Aniołą Stróża tez w tym miesiącu czytałam, i choc na początku szło jak po grudzie to od połowy czytało się rewelacyjnie.
    Dzieciaki zdolniachy jak tak dobrze im w kuchni idzie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej, takiego ciacha to bym sobie pojadła, fajnie mieć takiego własnego "kucharza" (a może raczej cukiernika) w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię Sparksa:) A ciasto wygląda obłędnie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Aguś, to ciacho wygląda obłędnie i na pewno tak samo smakowało.
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że mnie nie ma upiec takiego ciacha:))) Zdolnego masz synka Agniesiu no i w kuchni prawdziwy skarb.
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wpadam na ciacho hahah :)

    OdpowiedzUsuń