Hejka😘
Jak wiecie sytuacja w kraju jest jaka jest i w tym roku z komuniami jest wielkie opóźnienie a co za tym idzie są braki bynajmniej w naszym rejonie pamiątek komunijnych. Nie chciałam zwykłej kartki do której możemy wsadzić kase. Myślałam co by tu zrobić. Na haft jakoś nie mam czasu ani ochoty. Jak to mówia "szewc bez butów chodzi" i zima powinnam już wyszyć aby czekała na ten szczególny moment.
Przeglądając internet spodobały mi się książki pamiątkowe.
Poszukałam w sieci kursiku jak ją zrobić i do dzieła.
Przygotowałam podstawę i wzięłam się za klejenie. Zrobienie podstawy zajęło mi kilkanaście minut i prezentowało się tak:
I i przyszedł czas na dekoracje i tu się pojawił dopiero problem. Nie mam wielkiej ilości tych dodatków, przejrzałam pudełka co tu dodać i znalazłam jeszcze kwiatki od Joli które wygrałam w rozdawajce(te różyczki aż czekały 3 lata na swój dzień)
Pierwsza wersja księgi miała wyglądać tak:
dodałam na fb w grupie świry rękodzieła bo dziewczyny cuda tworzą aby
poradziły czy coś zmienić. Dostałam dwa komentarze że powinno być
raczej w jednej tonacji kolorystycznej a ja mam taki misz-masz trochę
się gryzący. Ale jak tu oderwać kwiatki żeby nie popsuć skoro już
przyklejone. Udało mi się tylko ten róż-rzeczywiście nie pasujący do
pozostałych wywalić a zastąpiłam dalej miętowymi różyczkami z brokatem i w roku z lewej strony wyrzuciłam dwie małe miętówki a została jedna większa.
Pamiątkę zapakowałam w celafon ale zapomniałam już o zdjęciu. Dostarczona w całości bratankowi, nie rozpłynęła się jak czekoladki 😀😀😀😀 i mam nadzieję że jakiś czas będzie przypominała mu o wyjątkowym dniu w jego życiu:-)
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję Wam kochani za słówko jakie zostawiacie pod postami i odwiedziny:-)
Ps. proszę się uzbroić w cierpliwość przy następnym poście, będzie wysyp zdjęć ogrodowych😂







